Włoskie podróże – Italia północna bocznymi drogami

Dzień I – wtorek 02.05.2023

Wyruszamy o 5.00  z Krakowa 7-dmio osobową, kameralną grupą turystyczną na boczne drogi północnej Italii, aby zwiedzić aż 5 włoskich regionów, głównie pod kątem winiarskim (aż 6 degustacji) ale również krajobrazowym, kulinarnym i zabytkowym. Paradoksalnie pod koniec trasy przez Austrię dopada nas deszcz i towarzyszy nam już do końca dnia. Okazuje się, że od kilku miesięcy nie padało we Włoszech i akurat trafiliśmy w okienko deszczu….Na szczęście prognozy na kolejny dzień są optymistyczne. Naszym celem dzisiejszego dnia jest agroturystyka i jednocześnie winiarnia Albafiorita z Latisany w okolicach Udine i słynnych kurortów Adriatyku Lignano Sabbiadoro oraz Bibione. Jest to najbliżej położony od granicy z Austrią włoski region Friuli czyli tzw. Wenecja Julijsjka, ze stolicą w Triest. W Austrii robimy sobie tradycyjny postój przy restauracji Oldtimer za Wiedniem a potem zatrzymujemy się na przydrożnym parkingu gdzie wypijamy kieliszek dobre schłodzonego prosecco wznosząc toast za udaną wycieczkę😊

W miłym towarzystwie czas szybko płynie i szybko docieramy do naszej Italii. Po drodze wstępujemy do utopijnego miasta idealnego – Palmanova, gdzie wszystko jest idealnie symetryczne. Tu od razu przestrzegamy, że w takim mieście łatwo się zgubić, gdyż wszystkie ulice są identyczne. My przez pół godziny szukaliśmy samochodu, choć wydawało nam się oczywiste gdzie jest😊 Najlepiej zatem robić sobie pinezkę na mapie, gdziekolwiek się parkuje. Po krótkim zwiedzaniu, pysznej kawie w barze na rynku i po przygodzie z autem, wyruszamy na krótki odcinek (ok. 20 minut) do Albafiority.

Meldujemy się w super komfortowych pokojach agroturystyki, odświeżamy, następnie schodzimy na kieliszek zimnego prosecco, gdzie wita nas gospodarz – Dino de Marchi. Najpierw udajemy się na zwiedzanie samej winiarni, która jest wyposażona w najnowocześniejszy sprzęt do fermentacji oraz n beczki dębowe do leżakowania czerwonych win. Dino jest pasjonatem wina i dba tutaj o każdy, najmniejszy detal w procesie produkcyjnym, aby to co finalnie znajdzie się w butelce, znajdowało uznanie nawet u największych koneserów. Ciekawostką jest to, że produkowane tutaj Prosecco Extra Dry, na drugą fermentację (podczas której wytwarzają się bąbelki) jest przewożone do obszaru Valdobbiadene, słynącego z produkcji najlepszego prosecco na świecie, gdzie winiarze dysponują najlepszym sprzętem i technologią. Tutaj warto wspomnieć przy okazji, że prosecco jest szczególnym winem musującym, gdyż może być wytwarzane wyłącznie ze szczepu Glera (wersja biała) oraz od niedawna z domieszką Pinot Nero (wersja różowa) oraz tylko w dwóch regionach: Veneto i Friuli. Prosecco Albafiorita wyróżnia się tym, ze proces wtórnej fermentacji trwa minimum 30 dni, przez co bębelki są delikatne, wygładzone, wręcz aksamitne, przyjemnie wypełniające usta.

Teraz kolej na mały poczęstunek w postaci przygotowanych desek serów i wędlin najwyższej jakości, w tym słynnej szynki długodojrzewającej San Daniele, która jest wraz z szynką parmeńską najbardziej znana i ceniona ze wszystkich włoskich szynek. Produkowana wyłącznie w okolicach malutkiego miasteczka San Daniele, dojrzewająca minimum kilkanaście miesięcy, jest niezwykle delikatna, miękka, z aromatami skórki chlebowej i orzechów, po prostu cudownie pachnie i wręcz dosłownie „rozpływa się w ustach”😊 Jeśli chodzi o wina to degustujemy pełną gamę Albafiority, począwszy od fantastycznego białego M’ama, stanowiącego kupaż szczepów Sorelli i Sauvignon Kretos. Wino wytrawne, pełne, bogate w aromaty i smaki, z wyraźnymi nutami zielonego jabłka friulijskiego oraz typowymi dla Sauvignon Blanc, doskonale komponuje się z przygotowaną zimną płytą. Jeśli chodzi o wina czerwone to tutaj mamy klasycznego i typowego dla Friuli Cabernet Franc, które leżakuje w beczkach przez 4 miesiące, zachowując pełną owocowość, jest stosunkowo lekkie i przyjemne do picia w towarzystwie zimnych przekąsek jak i solo. Na koniec otrzymujemy typowe ciepłe friulijskie danie „frico” czyli zapiekankę ziemniaczano – serową. Tutaj z uwagi na tłustość potrawy, doskonale sprawdza się ostatnie wino Albafiority, czyli wytrawny, leżakowany 12 miesięcy w beczce dębowej Merlot. Dla mnie osobiście jest to nie tylko wino do konkretnych, tłustych oraz mięsnych potraw, ale również jako tzw. wino medytacyjne, przy kieliszku którego można wieczorem zatracić się kompletnie w swoich myślach i marzeniach….

Czas szybko mija i zbliża się północ, czas zatem przenieść się do wygodnych łóżek agroturystyki i dobrze wypocząć przed kolejnym, pełnym atrakcji dniem.

Włoskie podróże dzień 2 – środa 03.05.2023 Dzień dobry, pobudka! Mimo późnej pory wczorajszej kolacji, drużyna punktualnie o 8.00 stawia się na śniadaniu, które w Albafioricie jest po prostu doskonałe. Tu nie ma kompromisów z jakością, wszystko to górna półka, sery, wędliny, własnej produkcji marmolady, wypieki, biologiczne soki i wiele innych.

.Dlatego osobiście kochamy to miejsce i jest ono z reguły naszym punktem startowym i końcowym podczas wojaży po Italii. Godzina szybko mija, jeszcze tylko pyszna kawa na koniec, zakupy wina i czas wyruszyć ku nowej przygodzie, która i dla mnie z Anią jest zupełną nowością, gdyż mamy poruszać się łodzią po podobno pięknej lagunie Marano. Punkt startowy to słynny kurort adriatycki Lignano Sabbiadoro, gdzie parkujemy i skąd zabiera nas na swoja łódkę przesympatyczny Stefano, organizator kameralnych wycieczek po lagunie: www.somewheretours.it Wsiadamy na niewielką łódź motorową z zadaszonym jak również otwartym pokładem i wyruszamy w nieznane…..Oczywiście na łódce w lodówce czeka na nas zimne prosecco Albafiorita, gdyż Stefano współpracuje z Dino w promocji regionu i własnych produktów. Pogoda nam sprzyja, upału jeszcze nie ma, ale jest delikatne słońce i ogólnie przyjemnie. Płyniemy spokojnie prawdziwą morską autostradą, nawet ze znakami drogowymi, która okazuje się starożytną drogą morską, którą Rzymianie przewozili towary z Akwilei do Wenecji.

Tym sposobem docieramy na Lagunę Marano u ujścia rzeki Stella, która jest tak naprawdę wielkim naturalnym rezerwatem przyrody. Ma tu swoją siedzibę ok. 300 gatunków ptaków takich jak czaple, kormorany, łabędzie i wiele innych. Płynąc bardzo powoli po rzece podziwiamy piękne ptaki, gnieżdżące się w trawach i drzewach laguny. Dopływamy do miejsca, gdzie znajduje się pierwszy tradycyjny domek rybacki casone, przy którym na środku rzeki rozwieszona jest ogromna sieć, tzw. bilancia, do której co jakiś czas łapie się w specyficzny sposób ryby. Co ciekawe woda tutaj to mieszanka wody słodkiej u góry i wody słonej na dole a zatem mamy i mieszkankę ryb słodko i słono wodnych.

Zauroczeni tym niezwykłym miejscem docieramy do całej osady domków casone, które budowane są z wikliny, kryte strzechą oraz jak się okazuje prezentują doskonale pierwotny kształt Wenecji. Tak, tak, to tutaj osiedlali się ludzie, uciekający przed plemionami barbarzyńskimi, budując właśnie specyficzne domki na palach, dopiero później te prymitywne osady przekształciły się w bogatą Wenecję – Serenissima. Zatem jest to swego rodzaju muzeum Wenecji, chronione prawem, gdyż wszystkie domki casone są prywatne i właścicielami mogą być wyłącznie rodowici mieszkańcy Marano, będący czynnymi rybakami. Dzięki czemu póki co nie ma tu żadnej komercji i można naprawdę przenieść się w czasie do odległej przeszłości. My dobijamy do pomostu przy jednym z takich domków, gdzie na zewnątrz po pergolą mamy przygotowany lunch i to nie byle jaki. Najpierw przekąski w postaci kanapek z pastą rybną oraz świeżo upieczonych na głębokim oleju, panierowanych sardeli, które chrupiemy w całości jak chipsy😊 Potem dostajemy 3 rodzaje swieżo upieczonych ryb, do tego oczywiście wino, piwo a na koniec tego mega obfitego lunchu grappa, anyżówka i mały deser w postaci klasycznej włoskiej crostaty z marmoladą morelową. Pobyt w tym miejscu to istna sielanka, odpoczywamy, podziwiamy skansen i chłoniemy błogą ciszę.

Z tego przyjemnego letargu wyciąga nas dopiero nieubłagany czas, który przypomina nam o konieczności dalszej, niemałej drogi do przebycia, tym razem aż do włoskiego regionu Lombardia, gdzie mamy nocleg w pięknym, pełnym wzgórz usianych winnicami, rejonie Oltrepo Pavese. Po drodze jednak przygotowaliśmy małą niespodziankę i zjechaliśmy delikatnie z trasy nad Jezioro Garda, do przepięknego miasteczka średniowiecznego za murami – Sirmione, które jest dookoła oblane wodami jeziora, gdyż znajduje się na samym czubku cypelka. Tutaj robimy czas wolny i każdy zapuszcza się w wąskie uliczki. W miasteczku warto udać się na tradycyjne lody gelato, których wybór smaków  tutaj przyprawia o kolorowy zawrót głowy. Znajduję się tutaj też niezwykle urokliwy malutki kamienny kościółek, duży park oraz baseny termalne. Niestety obecnie są one płatne i trzeba miejsca rezerwować nawet kilka dni wcześniej. Szkoda, bo jeszcze nie tak dawno temu, na końcu miasteczka były naturalne gorące wody, w których można było się kąpać nieodpłatnie, z widokiem na średniowieczne mury, niesamowitym zwłaszcza nocą.

Po zwiedzaniu pora ruszać dalej, kawałek drogi przed nami (ok. 2,5h) a pora już późna. Na miejsce docieramy po 21.00 i tu z uwagi na problemy z noclegiem, część turystów odwozimy do hotelu Le Vigne di Corvino w okolicy miasteczka Casteggio a sami udajemy się na nocleg do prywatnie wynajmowanego domu w Mornico Losana, u naszego znajomego winiarza Matteo Piccinini. Wjazd do domku jest karkołomny, niemal pionową, wąską i kamienistą drogą. Jednak położenie domku wśród wzgórz Oltrepo Pavese, z tarasem widokowym, rekompensuje wszystko. Już nie możemy doczekać się poranka, aby przy kawie delektować się niesamowitymi widokami.

Włoskie podróże dzień 3 – czwartek 04.05.2023

Takiego poranka się nie zapomina! Po pierwsze budzi nas piękne słońce wpadające przez okna a po drugie po wyjściu na taras rozpościera się przed nami bajkowy widok, opromienionych winnic na wzgórzach Oltrepo Pavese. Wypić kawę w takich okolicznościach to naprawdę wyjątkowa chwila, która chciałoby się aby trwała w nieskończoność. Tymczasem, chcąc podzielić się tym widokiem z pozostałymi turystami, wyruszam po nich po śniadaniu do hotelu. Przywożę ich na miejsce i wszyscy są tak zachwyceni, że na jednej kawie się nie kończy😊 Następnie podjeżdżamy pod zamek w Mornico Losana, który wkrótce ma zostać udostępniony jako hotel. Jest tam cudownie, a w ogrodzie dodatkowo  duży basen. Warto rozważyć to miejsce jako miejsce noclegowe dla wszystkich podczas następnej wizyty w tym miejscu.

Kolejny punkt programu to zwiedzanie tego wymierającego miasteczka z przewodnikiem – Matteo Piccinini, który jest nie tylko świetnym winiarzem z pasją, ale również podjął się misji ratowania tego wyjątkowego miejsca, sprowadzając tu inwestorów z Holandii, którzy zachwycili się tym miejscem tak samo ja my.  Matteo obwozi nas właśnie po willach holenderskich, które są już przygotowane pod wynajem. Obiekty robią na nas piorunujące wrażenie, to kwintesencja luksusu, z dużymi, doskonale utrzymanymi ogrodami i prywatnymi basenami. Idealne miejsce na wakacje, nawet dla 2 rodzin, z racji na ilość sypialni, łazienek oraz kompletnego zaplecza kuchennego.

Teraz czeka nas najprzyjemniejszy punkt programu, czyli poranna degustacja win Piccinini, przygotowana na świeżym powietrzu, na terenie nowoczesnego campingu, gdzie można wynająć luksusowe namioty – domki, jako tzw. glamping, będący ostatnio w modzie. Tutaj degustujemy kilka win z szerokiej oferty Matteo, czyli: półwytrawne Moscato, wytrawny  Riesling z dodatkiemaromatycznego Gewurtztraminera, typowe dla tego rejonu Pinot Nero w wersji białej i różowej. Wina te są bardzo aromatyczne, przyjemne, niezobowiązujące, a przy okazji w korzystnej ofercie cenowej. W międzyczasie delektujemy się przygotowanym tzw. brunchem z zimnymi przekąskami oraz przepysznym risotto z sosem borowikowym na ciepło.

Po tej długotrwającej przyjemności, z leżakowaniem na przyjemnie ogrzewającym słońcu, udajemy się na zakupy do winiarni Piccinini (dodatkowy atut wycieczek Buonviaggio) a następnie wyruszamy do sąsiedniego, bardziej rozpoznawalnego regionu winiarskiego – Piemontu.

Tutaj docieramy na wzgórza obszaru winiarskiego apelacji Langhe, w okolice miasteczka Santo Stefano Belbo, gdzie najpierw udajemy się na punkt widokowy obok  urokliwego kościoła na szczycie wzgórza, a następnie do winnicy Fabio Perrone, gdzie czeka na nas już sam właściciel, aby przeprowadzić degustację najwyższej jakości win piemonckich, które produkuje. Przed degustacją jeszcze krótki spacer po winnicy w promieniach zachodzącego słońca, obserwacja kwitnących krzewów i w końcu krótka wizyta w samej winiarni, która jak większość butikowych winiarni stawia na najwyższą jakość, zarówno samych winogron jak i całego sprzętu do winifikacji.

Naszą degustację rozpoczynamy od bardzo limitowanej ilościowo i nietypowej dla tego obszaru, musującej białej Alta Langhe, która produkowana jest tzw. metodą klasyczną, a więc najpierw 15 dni pierwsza fermentacja w kadziach stalowych, potem leżakowanie 6-8 miesięcy w beczce dębowej, następnie  wtórna fermentacja w butelkach przez kilkanaście miesięcy, na końcu zaś tradycyjny francuski remuage (specjalne obracanie butelek aby osad spłynął do szyjki) przez 30 dni, w końcu usunięcie osadu i zakorkowanie. Cały proces trwa ok. 30 miesięcy! Jak dodamy do tego 80% Pinot Nero oraz 20% Chardonnay to mamy prawdziwego szampana najwyższej klasy, tyle, że włoskiego😊 Nad walorami tego wina trudno się rozwodzić, trzeba po prostu spróbować😊 Dalej degustujemy bardzo dobre białe wino wytrawne Langhe Favorita, bardzo aromatyczne z przyjemną kwasowością, produkowane z lokalnego szczepu Favorita. Potem czas na klasyczne czerwone Langhe Nebbiolo oraz urzekającą wszystkich Barbera d’Asti. Na koniec oczywiście to z czego winnica Fabbio Perrone słynie, czyli słodkie wina musujące ze szczepu Moscato, o niskiej (ok. 5.5%) zawartości alkoholu i delikatnej kwasowości, w wersji certyfikowanej znane większości jako Moscato d’Asti. Tu warto zaznaczyć, że Fabio Perrone oferuje również bardzo podobne wina, bez apelacji Moscato d’Asti, pod nazwą San Martino  i to zarówno w wersji białej jak i różowej. Oczywiście pełna gama win Fabio Perrone dostępna jest w naszych delikatesach Mercatino – tutto italiano. Nasi turyści oczywiście skorzystali ze specjalnej oferty cenowej, dokonując bezpośrednich zakupów w winnicy😊

Teraz już tylko przejazd do niedalekiej miejscowości Bossolasca, do poleconej przez Fabio agroturystyki. Po intensywnym dniu, wypijamy w barze kieliszek lokalnego, dobrze schłodzonego Roero Arneis i  udajemy się prosto do pokoi na nocleg.

Włoskie podróże dzień 4 – piątek Po śniadaniu jedziemy na krótki spacer do Parmy. W pewnym momencie na trasie, wyprzedzają nas carabibieri i zatrzymują. Okazuje się, że nie mamy jednego światła stopu z tyłu. Na szczęście mamy wszystkie żarówki w zapasie, więc dokonuję szybkiej wymiany, tymczasem jedna z naszych turystek, korzystając z okazji, robi sobie zdjęcia z policjantami na służbie😊 W samej Parmie zwiedzamy samo historyczne centrum oraz spożywamy mały lunch i udajemy się w dalszą drogę, tym razem do krainy winogron i wina Lambrusco w regionie Emilia – Romania.

Docieramy do naszej winnicy Garuti, która robi najwyższej jakości Lamrusca z odmian Sorbara i Salamino di Santa Croce. Po winnicy i winiarni oprowadza nas młody właściciel Allesio, opowiadając z pasją o wszystkim. Zdobywamy tu nie mały kawałek wiedzy na temat produkcji tych unikatowych czerwonych win musujących. Dowiadujemy się również, że róże na winnicy chronią winne krzewy i ostrzegają winiarzy przez zarazą, gdyż najpierw zjada ona róże a potem dopiero atakuje krzewy, przez co jest czas na reakcję obronną. Lambrusco to szczególne odmiana winogron, gdyż produkuje się z niej wyłącznie wina musujące o tej samej nazwie i tylko w regionie Emilia – Romania. Szczep ten posiada 3 odmiany: Sorbara, Salamino i Grasparossa. Allesio z rodziną Garuti uprawia przede wszystkim odmianę Sorbara, jednak jak się ku naszemu wielkiemu zdziwieniu okazuje, odmiana ta potrzebuje do zapylania innej odmiany Salamino, przez co krzewy Salamino di Santa Croce są sadzone pomiędzy rzędami Sorbary. To oczywiście skutkuje tym, że w ofercie winiarni znajdziemy również Lambrusca z tej drugiej odmiany.

Ale winnica Garuti to miejsce szczególne, gdyż oprócz wspaniałego, wytrawnego Lambrusco, wytwarza również tradycyjny ocet balsamiczny i oczywiście zwiedzamy tą niesamowitą wytwórnię. Znajduje się ona na poddaszu i skłądu z wielu tzw. baterii beczek, czyli 5 beczek o różnych rozmiarach, ułożonych od największej do najmniejszej. Cały proces produkcji jest całkowicie naturalny. Najpierw moszcz winogronowy jest gotowany i wlewany do osobnej, wielkiej beczki i dopiero z niej po jakimś czasie jest przelewany do największej beczki w baterii. Tutaj rozpoczynają się już tylko naturalne procesy chemiczne, które z upływem czasu powodują powstawanie niezwykłych walorów smakowych. Nie przypadkowo produkcja znajduje się na poddaszu domu, gdyż tutaj w lecie jest gorąco a w zimie zimno, co powoduje różne reakcje chemiczne. Co roku przelewa się część moszczu do coraz mniejszej beczki, aż w końcu po wielu latach procesu zlewa się gęsty, aromatyczny ocet z najmniejszej beczki i butelkuje. Jest to naturalny ocet składający się w 100% z moszczu winogronowego, bez żadnych dodatków, w tym bez dodatku octu winnego. Wytwarzanie tego octu odbywa się pod ścisłym nadzorem konsorcjum, które następnie nadaje oficjalny certyfikatat. Taki certyfikowany ocet może być minimum 12 letni lub minimum 25 letni, posiada specjalną butelkę i opakowanie. To wszystko wpływa na niemałą cenę tego unikatowego produktu, ale jak widać ma ona swoje podstawy. W winnicy Garuti możemy nabyć również ocet nie certyfikowany o dokładnie tych samych parametrach ale w niższej cenie. Nie może on wówczas nazywać się Aceto Balsamico di Modena, tylko Condimento oraz oczywiście jest przelewany do nie certyfikowanych buteleczek.

Po tej porcji wiedzy winiarsko – octowej, udajemy się na degustację Lambrusco w towarzystwie lokalnych wędlin oraz najsłynniejszego chyba na świecie sera krowiego długodojrzewającego – parmiggiano reggiano, znanego w Polsce jako parmezan. I to właśnie ten ser, w połączeniu z kropelką prawdziwego octu balsamicznego, tworzy niezapomnianą kompozycję smakową, zaskakującą wszystkich😊

Po tradycyjnych już zakupach wina, udajemy się do kolejnego ciekawego i rzadko opisywanego w przewodnikach miasteczka średniowiecznego Dozza. Jest to miasteczko malarzy i murali, gdyż na ścianach budynków możemy podziwiać dzieła artystów z całego świata. Miasteczko jest piękne, klimatyczne z zarazem malutkie, gdyż składa się dosłownie z dwóch głównych uliczek. Oprowadza ns po nim nasza znajoma Rosella z winnicy Mingazzini, gdyż później mamy z nią kolację w pobliskiej restauracji na malowniczych Wzgórzach Imolskich. Rosella informuje nas również o szczególnej piwnicy z winem, znajdującej się w historycznym zamku średniowiecznym, gdzie również znajduja się jej wina. Niestety zamek jest już zamknięty. Dodatkową atrakcją jest to, że jesteśmy prawie jedynymi turystami spacerującymi po mieście. Ku naszemu zaskoczeniu w pewnym momencie na jednym z murów oglądamy obraz namalowany przez polskiego artystę!

Niestety ten miły nastrój psuje informacja Roselli o kataklizmie powodziowym, który nawiedził ten region 2 dni temu. Opowiada o zalanych po dachy samochodach, zniszczonych winnicach, zginęło też kilka osób. Podobno takiej powodzi nie było tu w całej historii regionu. Na szczęście ich winnica ocalała, ale z uwagi na wielkie błoto nie da się na nią wejść tym razem. Po wizycie w Dozzy udajemy się już do pobliskiej restauracji na szczycie wzgórza, skąd rozpościera się przepiękna panorama. Jest godzina 19.30 i stosunkowo chłodno więc samą kolację mamy przygotowaną w środku. Jest tak „wypasiona” zarówno ilościowo (4 dania) jak i jakościowo, do tego 4 butelki wina od Mingazzini, że z żalem ale sporo rzeczy musimy zostawić…Mamy deski serów i wędlin, pyszne świeżo pieczone bułeczki, tortellini, pastę, kilka rodzajów mięsa (w tym steki) i sałatki. Do tego czas umila nam Rosella, opowiadając różne ciekawostki winiarskie i kulinarne.

Na koniec jeszcze deser – sorbet z cytryny i tak w dobrych nastrojach o bardzo późnej (koło 22.00) porze wyruszamy w kierunku dzisiejszego miejsca noclegowego, jakim jest położona wśród Wzgórz Euganejskich agroturystyka Le Volpi.

Na miejsce docieramy koło północy, dozorca na telefon otwiera nam bramę oraz mamy zostawione klucze do pokoi na recepcji. I choć nie jesteśmy przesądni to okazuje się, że nie możemy znaleźć jednego pokoju o numerze 13…..Znajduje się on w odrębnym budynku gdzie większość pokoi nie ma tabliczek z numerami. Rozpoczyna się więc próba otwierania wszystkich drzwi po kolei, ze świadomością, że w środku śpią niczego nie podejrzewający ludzie😊 Ja to zazwyczaj bywa, udaje się dopiero przy przedostatnich drzwiach, przez co kładziemy się do łóżek grubo po północy.

Włoskie podróże dzień 5 – sobota Trudy wczorajszej podróży rekompensują poranne widoki Wzgórz Euganejskich i piękne słońce. Dodatkowo na zewnątrz czeka już otwarty basen z leżakami, przy którym po śniadaniu relaksujemy się dłuższą chwilę. Niektórzy chętni udają się na spacer po pobliskiej widokowej drodze tzw. strada bianca, wśród drzew migdałowych.

Po tym błogim relaksie udajemy się na degustację win z winnic Le Volpi oraz Monte Fasolo. Tutaj na szczególna uwagę zasługują takie ciekawostki jak Prosecco sur lie, z osadem drożdżowym w butelce zamykanej kapslem, Prosecco Rose Brut oraz wytrawne Moscato (muskat) w wersji spokojnej i musującej o wdzięcznej nazwie Fior d’Ape.

Kolejny punkt programu to mała Wenecja czyli Chioggia. To miejsce niesamowite, z jednej strony kurort nadmorski, z drugiej port, a z trzeciej przepiękne zabytkowe miasteczko usiane kanałami, zabytkami, barami. Wszyscy są pod wrażaniem, do tego piękna pogoda i mało turystów. Siadamy w barze, zamawiamy aperol spritz, obserwujemy starszych panów podchodzących co chwilę po espreesso i oglądających mecz piłkarski. Po tej chwili relaksu idziemy jeszcze na plażę, nad morze, które jest tutaj rozlane i płytkie, przez co już o tej porze bardzo ciepłe.

Żal wyjeżdżać ale przed nami kolejna atrakcja tego dnia jaką jest winiarnia Castello di Roncade, znajdująca się w zamku o tej samej nazwie. To jest absolutnie niezwykłe miejsce. W środku miasteczka Roncade znajduje się prawdziwy zamek do którego wjeżdżamy przez bramę między dwiema wieżami. W środku wita nas Emiliana, daje klucze do pokoi, które same w sobie są niezwykłe, niektórzy nocują w jednej z wież zamkowych a inni, w części gdzie swoje pokoje ma sam baron Ciani Baseti – właściciel posesji. Dwójka naszych turystów nocuje w prawdziwej komnacie pałacowej, z dwoma pokojami i starą biblioteką. Wnętrza są zabytkowe, kamienne, piękne. Następnie Emiliana oprowadza nas po zamku i winnicach, poznajemy niezwykłą  historię tego miejsca, wzloty i upadki, zniszczenia wojenne, w końcu wykupienie podupadającej posiadłości przez baronów Ciani Baseti. To miejsce to tzw. willa wenecka Giustiniana, która po prostu była winnicą gdzie mieszkał zarządca z rodziną na usługach bogatego Pana Weneckiego, który osobiście pojawiał się tutaj może 2 razy w roku aby skontrolować czy wszystko należycie działa.

Potem zwiedzamy 2 piwnice z beczkami dębowymi, małymi, dużymi i ogromnymi (2000 litrów) pochodzącymi ze wschodniej Europy. Winnica ma ogółem 110 ha, a jej część bezpośrednio za pałacem to 60 ha nowo – posadzonych krzewów, na miejscu pierwotnej historycznej winnicy, która umarła.

Po zwiedzaniu udajemy się na wieczorną degustację, która zaskakuje wszystkich, Suto zaprawiony stół z ciepłymi i zimnymi przekąskami, 6 butelek wina, w tym najlepsze wino winnicy czerwone Giustiniana, które gościom niezmiernie smakuje, dlatego prosimy o jeszcze jedną butelkę. Wina z winnicy Castello di Roncade to szeroka oferta win białych (Pinot Grigio, Chardonnay, Manzoni Bianco, Bianco dell Arnasa), i czerwonych (Merlot, Cabernet, Raboso dell Arnasa, Giustiniana), w tym również musujące Prosecco w wersji extra dry (półwytrawne,) brut (wytrawne) oraz rose (różowe) o eleganckiej etykiecie i nazwie Patriarca.

Na koniec o 22.30 turyści dokonują jeszcze ostatnich na tej wycieczce zakupów wina i wszyscy udajemy się do zamkowych komnat i łóżek.

Włoskie podróże dzień 6 – niedziela

Wstajemy wcześnie rano i udajemy się na śniadanie o 7.30 aby wyjechać w drogę do Polski jak najwcześniej. Jest pięknie, słonecznie i trudno rozstać się z tym miejscem. Jest to mały, niezwykły świat za murami, z przepięknym ogrodem z potężnym cedrem libańskim i ogromną magnolią, z kamiennymi rzeźbami, itd. Można by tu spędzić spokojnie cały dzień na błogim dolce far niente.

Dla nas  czas jednak ruszać, choć to jeszcze nie koniec włoskich wrażeń. Najpierw zatrzymujemy się na szybkie zakupy w markecie a potem docieramy do jednego z najpiękniejszych miasteczek średniowiecznych we Włoszech, w otoczeniu Alp – Venzone. Wszyscy są pod wrażniem, spacerują uliczkami, zwiedzają katedrę i mumie zakonników, które zakonserwowały się tu w naturalny sposób dzięki specyficznemu grzybowi w krypcie. Miasto ma bardzo bogatą i ciekawą historie, kilkakrotnie nawiedziło go  trzęsienie ziemi, rujnując prawie wszystko ale wszystko też zostało odbudowane. Po wejściu za główną bramę po lewej stronie zostały jedynie nienaruszone ruiny kościoła, jako pamiątka po tym kataklizmie. W miasteczku tym odbywają się również różne ciekawa eventy jak coroczne święto dyni, turnieje rycerskie, czy targ staroci. Podczas niektórych można poczuć prawdziwy klimat średniowiecza, gdyż wyłączna jest elektryczność, palą się świece a po ulicach chodzą ludzie w strojach epokowych.

Wypijamy tu też ostatnie espresso we Włoszech i ruszamy w drogę powrotną.

W Austrii koło Graz  robimy pierwszy przystanek na tamtejszym autogrillu, spożywamy mały ciepły lunch i  wyruszamy na ostatni odcinek ok. 6 godzin jazdy. Do Krakowa docieramy koło 23.00, rozwozimy naszych turystów do domów i z głową pełną wrażeń udajemy się do spania.

Podczas podróży powrotnej był czas na podsumowania, wszystko wypadło bardzo dobrze, plan zrealizowany w 100%. Jedyne 2 uwagi od klientów to nieco za dużo atrakcji jak na 6 dni oraz za dużo pysznego, włoskiego jedzenia. Takie uwagi jednak można przyjąć z przyjemnością😊 To oczywiście motywuje nas do organizacji kolejnego wyjazdu, tym razem z przelotem samolotem do Wenecji, oferta ze szczegółami pojawi się wkrótce na naszym portalu.

Na koniec warto dodać, że wszyscy nasi klienci, którzy zdecydują się wyruszyć z nami w niezwykłą podróż po bocznych trasach niezwykłej i zaskakującej za każdym razem Italii, otrzymują szereg dodatkowych bonusów, takich jak:

  1. Możliwość zakupu wina bezpośrednio na winnicach w specjalnych cenach, niemal bez limitów z transportem do domu.
  2. Wyjątkowy, jednorazowy rabat 20% na włoskie zakupy w naszych delikatesach na www.mercatino.com.pl
  3. Dożywotni rabat specjalny na wszystkie zakupy w Mercatino – tutto italiano w wysokości 10%.
  4. Rabat stałego klienta na kolejne wycieczki Buonviaggio.

Dziękujemy za wspólne podróżowanie po Italii, która jest naszą pasją!:)

© Ania & Rafał