Piemont – Toskania 11.11.2022 – 15.11.2022

(7 włoskich regionów, 3800 km, 5 dni)

Włoskie podróże: Dzień pierwszy 11.11.2022 – piątek Dzień Niepodległości 

Lorenzonetto

Wyjeżdżamy z domu o godz. 5.30 rano i udajemy się prosto do naszej winnicy Lorenzonetto w regionie Friuli czyli Wenecja Julijska.  Tam dokonujemy zakupu dobrych i niedrogich win, głównie w 5-cio litrowych opakowaniach tzw. Bag in Box z kranikiem: linki. Miła właścicielka Chiara przygotowała już dla nas wcześniej cały asortyment, w którym oprócz w/w BinB, znalazły się butelki:

  1. Wino białe musujące półwytrawne Ribolla Gialla
  2. Wino białe deserowe Verduzzo
  3. Wino czerwone wytrawne Refosco
  4. Wino czerwone wytrawne Malbech

Szybko się zapakowaliśmy, wzięliśmy jedną butelkę schłodzonego Prosecco na kolację i pojechaliśmy na chwilę nad morze do Lignano. Kurort nadmorski o tej porze roku jest zupełnie pusty, wszędzie ciemno a na plaży stoją traktory i koparki w celu remontu. Żeby dostać się do morza musimy pokonać barierę wielkich worów z piaskiem, przywiezionych tu do pracy. Krótka chwila obcowania z czernią jesiennego morza i udajemy się na nasz pierwszy nocleg pomiędzy Wenecją a Padwą, do miasteczka Dolo. Tam docieramy do odnowionego i przerobionego na 2-gwiazdkowy hotel, XVI – wiecznego konwentu zakonnego o nazwie Casa a Colori Venezia. Budynek, zwłaszcza oświetlony późnym wieczorem wygląda bardzo ładnie. W środku cegła i kamienne łuki oraz stylowe meble.

Jesteśmy bardzo głodni, więc szybko udajemy się do pokoju aby jak najszybciej udać się na późną kolację do hotelowej, malutkiej, ale bardzo przyjemnej restauracji. W pokoju czeka nas trochę niemiłe zaskoczenie, jest on bardzo ekonomiczny, ale najbardziej rażą nas zwykłe, najtańsze meble z płyty wiórowej oraz linoleum z wzorem drewna na podłodze. Na szczęście to nie do końca miłe wrażenie rekompensuje bardzo dobra kolacja, przygotowana na świeżo i z długim czasem oczekiwania. Jemy pastę calamarata z owocami morza oraz kluseczki gnochetti z sosem z radicchio i kiełbaską salsiccia. Zaskakują też przystępne ceny jak na jakość dań, w granicach 10 – 15 euro. Nieco jedynie razi tzw. „coperto” w wysokości 2,5 Euro od osoby.

Sam nocleg też jest wyjątkowo niedrogi, na poziomie 55 Euro za pokój 2-osobowy i to ze stosunkowo bogatym śniadaniem.

Riwiera Brenta

Casa a Colori Venezia znajduje się w Dolo, w sercu Riwiery Brenta: miejsce z historią sięgającą czasów Serenissimy i ozdobioną pięknymi willami zbudowanymi między XVI a XVIII wiekiem przez najbogatszych i najpotężniejszych Wenecjan rodziny. Wśród nich z pewnością warto odwiedzić Villa Foscari, lepiej znaną jako „La Malcontenta”, mały palladiański klejnot otoczony rzędami płaczących wierzb, którego „pseudonim” pochodzi z legendy sięgającej XIX wieku i której bohaterem jest nieszczęśliwy właściciel,  Villa Pisani w Stra, najpiękniejsza i najsłynniejsza ze wszystkich budowli wybudowanych wzdłuż Riwiery Brenta, zbudowana w XVIII wieku, znana jest z rozległego parku z jednym z najsłynniejszych labiryntów w Europie.

Miłośnicy aktywności na świeżym powietrzu mogą zaznać prawdziwego relaksu na odcinku rzeki Brenta ze słynnym kanałem Burchiello, odwiedzić naturalistyczną oazę Valle Averto, idealne miejsce dla miłośników obserwacji ptaków lub zorganizować wycieczkę rowerową między sztuką a naturą.

Obszar Riviera del Brenta jest również znany jako dzielnica obuwnicza. To prawdziwe dzieła rzemiosła znane na całym świecie i z długą historią.

Chętni mogą oddać się nieokiełznanym zakupom lub odwiedzić niepotykane muzeum obuwia damskiego w pięknej willi Foscarini na Stra.

Muzeum obuwia

Ponadto w bardzo krótkim czasie można dotrzeć do prowincji Wenecji i Padwy, nawet środkami transportu publicznego, i korzystać ze wszystkich możliwości kulturalnych, artystycznych i rekreacyjnych, jakie oferują te dwa miasta.

Dzień drugi 12.11.2022 – sobota

Po śniadaniu wyruszamy w kierunku Mediolanu, gdzie próbujemy dostać się na słynne międzynarodowe targi motocyklowe EICMA w centrum targowym Rho. Jednak ilość samochodów jest tak ogromna, że również ogromne parkingi są w 100% zajęte i po godzinie krążenia poddajemy się. Następnie udajemy się w kierunku Turynu, gdzie jest nasz punkt noclegowy u przyjaciółki Wandy Ordy, słynnej przewodniczki po Turynie, która w tym roku otrzymała w Rzymie prestiżową nagrodę „Polaka roku we Włoszech”. Mówi się, że jeśli zwiedzać Turyn to tylko z Wandą😊

Po drodze jednak, jak to mamy w zwyczaju, zbaczamy na boczne drogi urokliwego rejonu Oltrepo Pavese w Lombardii, gdzie jak zwykle zupełnie przypadkowo odkrywamy malutkie, urokliwe i niemal puste o tej porze roku, miasteczko Mornico Losana. Z racji tego, że jesteśmy już głodni podjeżdżamy pod elegancką restaurację Nico, z pięknymi widokami na okoliczne wzgórza i winnice. Mamy też nadzieję odkryć jakąś dobrą winnicę, gdyż jak do tej pory nie mamy jeszcze win z regionu Lombardia.

 Niestety w restauracji odbywa się zamknięta impreza i kelner odsyła nas do jedynego w okolicy otwartego baru w centrum miasteczka. Jest to malutki barek, przed którym przy ulicy stoją dwa stoliki. Zamawiamy ostatnie 3 kawałki pizzy, prosecco oraz kawę i siadamy na zewnątrz, gdyż pogoda jak na tą porę roku jest całkiem przyjemna. Obok nas przy drugim stoliku siedzi dwóch Panów, z których jeden po chwili, patrząc na naszego busa z reklamą Mercatino, pyta, czy mówimy po angielsku.

Bar w Mornico Losana
Rynek w Mornico Losana

Okazuje się, że Panowie są Holendrami, importerami wina i w tej właśnie miejscowości wykupili 2 domy, które teraz oferują pod wynajem pokoi dla turystów. Co więcej polecają nam dobrego winiarza Matteo Piccinini, którego znają od 15 lat. Akurat niebawem Matteo podjeżdża po nich, zapoznajemy się i uawiamy na spotkanie w winiarni za ok. pół godziny. W międzyczasie udajemy się pod pobliski zamek, w którym znajdują się również miejsca noclegowe i basen. Ponieważ brama jest zamknięta, parkujemy busa na podjeździe, obok czyjejś, niezbyt atrakcyjnej  posesji. Po krótkiej chwili z posesji wychodzi młody chłopak w dresie i klapkach i pyta czym się zajmujemy, patrząc na naszego busa. Po krótkiej rozmowie zaprasza nas do środka, mówiąc, że jest producentem wina, że dopiero zaczyna wszystko budować, że przejął to od rodziny i chce rozwijać. Wjeżdżamy na wewnętrzne podwórko i okazuje się, że to bardzo ładne miejsce, mała winiarnia w przerobionej stodole, salka do degustacji i biuro. Chłopak produkuje 2 wina czerwone: Pinot Noir oraz cuvee Barbera 70%, Croatina 15% i tzw. Uva Rara 15%. Próbujemy cuvee a Pinota zabieramy ze sobą, gdyż czas już nas goni (spotkanie z Matteo). Wino nie jest złe ale też nie zachwyce, młodzieniec musi się jeszcze sporo nauczyć. Na plus na pewno znikoma zawartość siarczynów, na poziomie 25 mg/litr. Chłopak jest bardzo chętny na przyjmowanie wycieczek, degustacje i oprowadzanie po winnicy. Produkcja póki co to jedyne 2 500 butelek na rok.

Następnie udajemy się szybko do Matteo, gdzie spotykamy zupełnie inną jakość doświadczonego winiarza, już od samego wejścia, zaplecza sprzętowego aż po bardzo dobrą jakość degustowanych win. Wina są na tyle dobre, a etykiety malowane przez artystkę na tyle ciekawe, że decydujemy się od razu na zamówienie asortymentu na naszą półkę:

  1. Wino białe musujące wytrawne, produkowane metodą Charmata z czerwonych winogron szczepu Pinot Nero.
  2. Wino białe wytrawne z czerwonego szczepu Pinot Nero.
  3. Wino różowe wytrawne Pinot Nero.
  4. Wino białe wytrawne Riesling z domieszką Gewurtz Traminera
  5. Wino czerwone wytrawne lekko musujące Bonarda
  6. Wino czerwone wytrawne beczkowane Bonarda
  7. Wino czerwone słodkie o niskiej zawartości alkoholu Sangue di Giuda, czyli Krew Judasza

Niezwykle ciekawe etykiety niezwykle ciekawych a do tego korzystnych cenowo win Piccinini.

Matteo, który sam osobiście pilnuje produkcji wina na każdym etapie, jest również otwarty na organizację degustacji. Na pewno to niepozorne miasteczko będzie obowiązkowym punktem na trasie naszych podróży „buonviaggio.pl”. Jest on również bardzo ciekawą osobistością, swego rodzaju lokalnym patriotą. Z uwagi na to, że miasteczko jest malutkie i jego rdzenni mieszkańcy z racji wieku powoli odchodzą a młodzież wyjeżdża do większych miast, postanowił ściągnąć tutaj właśnie Holendrów, aby zainwestowali w miejasca noclegowe i aby ściągnąć tutaj turystów i nie odpuścić do „wymarcia” tego jakże urokliwego miesjca.

W międzyczasie zrobiło się już ciemno więc pakujemy nowo nabyty towar i udajemy się w końcu do Turynu, gdzie czeka na nas z kolacją nasza przyjaciółka Wanda. Opowiadamy jej o swoich wrażeniach, degustujemy nowe wina i zmęczeni po północy kładziemy się do łóżka. Jutro czeka nas bardzo ciekawy dzień, gdyż jesteśmy umówieni na zorganizowaną degustację u nowego winiarza piemonckiego, niejakiego Maurizio Ponchione w urokliwym piemonckim miasteczku Govone.

Dzień trzeci 13.11.2022 – niedziela

Po śniadaniu zabieramy Wandę Ordę (najlepszą przewodniczkę po Turynie) na prowadzoną przez samego właściciela piemonckiej winnicy Ponchione, Pana Maurizio Ponchione, która odbywa się w jego domu, w małym miasteczku Gavone. Jesteśmy spóźnieni więc szybko parkujemy na małym parkingu przy niepozornej wydawałoby się na pierwszy rzut posesji. Żona właściciela prowadzi nas schodami w górę do Sali degustacyjnej, która mieści się w górnej części domu. To co widzimy wchodząc na taras po prostu zapiera dech w piersiach. Z tarasu zewnętrznego ale również z przeszklonej ogromnymi oknami sali degustacyjnej, rozpościera się wręcz bajkowy widok na okoliczne wzgórza i winnice obszaru Langhe, gdzie uprawia się znany na całym świecie szczep Nebbiolo, z którego powstają również tzw. wielkie wina piemonckie, czyli Barbaresco i Barolo.

Degustacja odbywa się przy wielkim drewnianym stole i jesteśmy tam wspólnie z kameralną grupką Włochów. Do wina mamy pyszne przekąski w postaci lokalnych serów, wędlin i grissini.

Degustacja u Maurizio

Degustację rozpoczynamy oczywiście od wina musującego Nebbiolo Spumante Rose, którym jest absolutny rarytas, wino powstałe z pasji właściciela, wytwarzane metodą klasyczną czyli tak jak oryginalny szampan i leżakowane w butelce na drożdżowym osadzie przez min. 60 miesięcy. Wino to posiada ciekawy i niespotykany kolor, wręcz bardziej wpadający w pomarańczowy niż różowy. W zapachu piękny bukiet kwiatowo – owocowy, w smaku świeże, owocowe  z orzeźwiającą kwasowością. Następnie płynnie przechodzimy do naszego ulubionego białego szczepu piemonckiego czyli Roero Arneis DOCG Monfrini, które w wydaniu Ponchione jest absolutnie najlepszym jakie piliśmy do tej pory. Jest ono częściowo fermentowane w małej nowej beczce dębowej, co jeszcze bardziej nadaje mu struktury i elegancji, przy tym zachowuje swoją wspaniałą owocowość i charakterystyczną nutkę goryczki. Następnie rozpoczyna się cała seria win czerwonych, począwszy od delikatnego Langhe Dolcetto, przez dwa rodzaje Barbery d’Alba dochodzimy do  bardzo ciekawej propozycji jaką jest  Alba Rossa. Wino to produkowane jest ze szczepu będącego krzyżówką Barbery i Nebbiolo.  Charakteryzuje się przepięknym bordowym kolorem, w aromacie zaskakuje świeża, wyrazista owocowość, mimo starzenia wina aż przez 12 miesięcy w dębowej beczce. W smaku mamy wyraźną słodycz dżemu wiśniowo-śliwkowego, idealnie zbalansowaną kwasowość, mocne taniny złagodzone nutą wanilii z dębu. Wino w którym można się zakochać od pierwszego zetknięcia.

Idziemy dalej do klasycznego Nebbiolo w stosunkowo delikatnej wersji, kończąc czymś zupełnie wyjątkowym, czym jest doskonałe pod każdym względem czerwone Roero. Wino to produkowane jest z najwyższej jakości Nebbiolo i starzone 10 m-cy w małej beczce dębowej. Daje przepiękny bukiet  owocowo – ziołowy, z wyrazista kwasowością oraz dobrze, choć nienachalnie wyczuwalną wanilią, nie brakuje tez nut skórzanych. Wino nad którym nie da się przejść obojętnie, doskonale zbalansowane, pełne, cieliste, wciągające degustatora już od samego zapachu, przenoszące w inny wymiar, wino można by rzec wręcz „medytacyjne”. Razem z żoną Anią uważamy, że jego walory nie ustępują Barolo, a nawet w naszym guście je przewyższają.

Po degustacji oraz zakupie kilku kartonów na nasze półki Mercatino – tutto italiano, udajemy się do centrum miasteczka na lunch, do niewielkiej ale stylowej trattorii „Il Posto Giusto”, gdzie zamawiamy tortellini z pesto bazyliowym oraz polędwiczki wieprzowe w sosie z pecorino z pieczonymi ziemniaczkami w stylu piemonckim. Na uwagę zwraca nietypowa umywalka w łazience oraz mała oryginalna ceglana piwniczka z romantycznym stolikiem dla 2 osób😊

Trattoria w centrum Govone

Po pysznym lunchu udajemy się na pobliski zamek królewski na wzgórzu. Jest to XVII wieczny, barokowy zamek otoczony wspaniałymi ogrodami i parkiem angielskim zaliczany  do najważniejszych zabytków Piemontu i wraz z innymi rezydencjami dynastii Sabaudzkiej wpisany jest na listę UNESCO. Wnętrze pałacu ozdobione jest freskami, dekoracjami stiukowymi oraz chińskimi tapetami z końca XVIII w. Zgromadzono tu także dużą kolekcję dzieł sztuki oraz wyrobów rzemiosła artystycznego.

Stając przy murach mamy przed oczami fantastyczny widok dachów miasteczka a w oddali malownicze wzgórza.

Zamek królewski Govone i widoki z murów

Przy okazji odkrywamy też urokliwe miejsce noclegowe pod samym zamkiem, B&B Molino. Na pewno będzie warto się tu zatrzymać po wieczornej degustacji u Maurzizio😊

Pora jechać dalej, robi się coraz później, a my mamy w planach odwiedzić jeszcze naszego dobrego znajomego, winiarza, przyjaciela Wandy – Gianniego, który prowadzi gospodarstwo rolne oraz winnicę Sti.Vi. w miejscowości Ferrere.

    U Gianniego jak to u Gianniego, wiejska sielanka, baranek, kózka, osiołek, dobre wino i domowy bimberek, czyli grappa😊

                             A te widoki z tarasu winiarni o zachodzie słońca na okoliczne wzgórza i oddalone Alpy pozostają w pamięci na długo…

Dzień czwarty 14.11.2022 – poniedziałek

Tego dnia od rana w Turynie pada deszcz ku naszemu zaskoczeniu. Wstajemy wcześnie, jemy śniadanie i jedziemy czym prędzej do rodzinnej firmy Bonifanti…

U podnóża Alp w Piemoncie od 1932 roku firma Bonifanti produkuje  drożdżowe babki Panettone, Pandoro i Colomba według tradycyjnych receptur, wybierając najlepsze składniki i używając tylko i wyłącznie naturalnego zakwasu macierzystego Bonifanti (mającego już 90 lat!).

Znacznie dłuższy i bardziej złożony proces produkcyjny, który respektuje naturalny czas powolnej fermentacji, używając wyłącznie czystych i naturalnych składników, niezanieczyszczonych konserwantami lub innymi sztucznymi dodatkami, które modyfikują delikatne środowisko, w którym żyją te wrażliwe mikroorganizmy. To żywa, codziennie odświeżana mikstura, składająca się z wody, mąki i cennej mikroflory stabilizowanych drożdży i bakterii mlekowych. Inne rodzaje drożdży, chociaż naturalne, takie jak drożdże piwne, przyspieszyłyby proces produkcyjny, ale ze szkodą dla ogólnej jakości ciasta. Otrzymany produkt końcowy Bonifanti jest przez to bardziej aromatyczny, delikatny, miękki i zdecydowanie smaczniejszy.

Najwyższej jakości naturalne składniki (m.in. jajka od kur z wolnego wybiegu, prawdziwe masło, owoce zbierane w danym sezonie kandyzowane bez dodatku tak powszechnie stosowanego dwutlenku siarki i kwasku cytrynowego, glazura z certyfikowanych orzechów laskowych (Nocciola Piemonte IGP) i apulijskich migdałów.

Pakujemy paletę rzemieślniczych babek i wracamy do Wandy do Turynu aby się pożegnać i zabrać kilka paczek dla znajomych z Polski. Stąd zawsze żal wyjeżdżać, szczególnie trudno zapomnieć widoku na ośnieżone Alpy, jaki rozpościera się z dużego balkonu na 10-tym piętrze…

Widoki z okna i balkonu u Wandy w Turynie

Teraz przed nami ostatni etap podróży, czyli kierujemy się  do Toskanii, gdzie wśród wzgórz miasteczka Certaldo mieści się nasz producent wędlin, rodzinna firma Gelli Salumi. Historia firmy rozpoczęła się w 1953 r od małej masarni, potem były trzy. Ale prawdziwa produkcja na większa skalę trwa nieprzerwanie od 1971 r, zachowując tradycyjne receptury i najwyższą jakość produktu oraz szeroki asortyment, dojrzewających wędlin.

Zajeżdżamy tuż przed zamknięciem firmy, ale wszystko jest już dla nas przygotowane. Szybko pakujemy towar do auta i ruszamy w drogę powrotną na północ.

Asortyment Gelli Salumi dzisiaj

                Teraz pozostało już tylko znalezienie jakiegoś noclegu na trasie, tak aby na drugi dzień szybko znaleźć się w Latisanie u znajomego Dina, gdzie mamy do odebrania małą dostawę i trochę win z Albafiority. Z racji tego, że przejeżdżamy obok Florencji nie odmawiamy sobie przyjemności zatrzymania się na chwilę na wzgórzu, z którego ok. godz. 20.00 rozpościera się niesamowity widok na oświetlone miasto. Na balkonie przed pięknym kościółkiem spotykamy parę Amerykanów, którzy brali tutaj ślub i są jedynymi ludźmi w tym miejscu o tej porze. Gratulujemy im a następnie korzystamy więc z okazji i prosimy o zrobienie nam zdjęcia😊

Florencja nocą

Ania znajduje na szybko na bookingu ciekawy B&B w postaci tajemniczego domu Ca Morara  w miejscowości Argenta w gminie Ferrara, który podobno sam opowiada swoją historię. Recepcja czynna niby do 22 ale my dojeżdżamy na miejsce dopiero ok. 22.30 i niestety wszystko pozamykane, nikt nie odbiera dzwonka domofonu ani telefonu, a nasze zmęczenie coraz większe….Sam dom robi wrażenie, umiejscowiony w małym lasku, przez przeszklone drzwi widzimy wnętrze z ładnym, klasycznym wyposażeniem starych mebli. Myślę, że warto tu kiedyś zawitać na nocleg z ciekawości. Z wrażenia i zmęczenia  nawet zapominamy o zrobieniu zdjęcia😊

 B&B Ca Morara

W związku z faktem, że jesteśmy już skrajnie zmęczeni i jest koszmarnie późno, znajdujemy w pobliżu kolejny B&B o nazwie „Ciliegio Felice” w miejscowości Molinella. Tym razem Ania dzwoni i pyta czy możemy jeszcze przyjechać a miła Pani w słuchawce jak najbardziej zaprasza. Jedziemy kilkanaście kilometrów dziurawymi drogami i docieramy na miejsce. To co ukazuje się naszym oczom, delikatnie mówiąc, nie napawa optymizmem, a wręcz przerażeniem. Budynek B&B jak i okoliczne są całe odrapane, wygląda to tak jakbyśmy się znaleźli w jakichś slamsach. Wysiadamy z auta i podchodzi do nas sympatyczna Pani. Mimo tego, że już padamy ze zmęczenia i jest nam prawie wszystko jedno to Ania najpierw profilaktycznie zagląda do pokoju a tu miła niespodzianka…Mimo, że to nie nasz gust to jednaj jest czysto, schludnie, przyjemnie i ciepło, a apartament jest w pełni wyposażony, nawet z kuchnią i jadalnią.

Dzień piąty 15.11.2022 – wtorek

Rano zaskakuje nas kolejna pozytywna rzecz w tym jakże nietypowym miejscu, a mianowicie śniadanie. Jest ono podawane w małym, bajkowym pokoiku, a właścicielka prowadzi z nami miła konwersację. Co więcej śniadanie jest bardzo urozmaicone i niczego tak naprawdę nie brakuje. Jednym słowem był to najdziwniejszy nocleg jaki do tej pory mieliśmy we Włoszech. I mimo nieciekawego widoku z zewnątrz i w ogóle całej okolicy to trudno jest tu cokolwiek zarzucić codo warunków, nie dziwi więc wysoka ocena ocena 8,5 na Booking.

B&B Ciliegio Felice

Po śniadaniu wyruszamy do naszej obowiązkowej miejscówki – agroturystyki Albafiorita w Latisanie, gdzie zamieniamy kilka słów z właścicielem Dino, zabieramy kilka paczek dla nas i parę kartonów wina, które są dumą właściciela, a które od niedawna posiadają już certyfikaty BIO.

Agriturismo Albafiorita

 Mamy stąd najlepsze bezapelacyjnie połwytrawne  Prosecco Extra Dry, z pyszną gesta i aksamitną pianą oraz białe wytrawne M’ama ze szczepu Sorelli (krzyżówka Friulano i Sauvignon) oraz czerwony Cabernet Franc i eksluzywny beczkowany Merlot. Wszystkie wina niemusujące mają unikatowe etykiety, z motywami lokalnych kwiatów.

Wina z Albafiority

Wyruszamy z Albafiority z pełnym autem ok. godz. 11.00, po drodze udajemy się jeszcze do marketu w Udine – terminal Nord, gdzie jemy całkiem dobry lunch w barku o nazwie Gambero Rosso – polecamy, jest niedrogo a jakość jak na miejsce naprawdę dobra a i wybór gotowych potraw szeroki. W kawiarni obok zaś spotykamy nietypowego gościa przy stoliku – pieska na krześle na czerwonym kocyku 😊

Centrum handlowe Termina Nord w Udine

Tym miłym akcentem czas zakończyć naszą listopadową włoską przygodę. Oczywiście na koniec obowiązkowy ostatni Autogrill w Italii i kierujemy się dalej na północ w kierunku Austrii. Przed północą docieramy do Bielska Białej, gdzie przekazujemy zabrane z Turynu paczki i koło 2 w nocy docieramy do domu. Jak zwykle zmęczeni, niewyspani, po kilu tysiącach kilometrów, ale pełni wrażeń, szczęśliwi i oczywiście gotowi do następnej włoskiej podróży, na która już teraz serdecznie zapraszamy😊

Przy okazji ważna informacja dla wszystkich kochających Italię oraz tych, którzy uwielbiają podróże w nieznane, poza utartymi szlakami z przewodników. Otóż od wiosny 2023 rozpoczynamy organizację niezwykle ciekawych i pełnych przygód wycieczek po miejscach które odkrywamy za każdym razem we Włoszech. To podróże pełne niezapomnianych wrażeń widokowych, zapachowych i smakowych. To przepiękne krajobrazy, miasteczka, degustacje winiarskie oraz przysmaki lokalnej kuchni. To w końcu dzikie, naturalne miejsca jak np. gorące źródła w środku lasu, rejsy łódką po lagunie czy też zawsze niezwykle ciekawe i różnorodne miejsca noclegowe. Szczegóły pierwszej oferty już wkrótce na naszej stronie!

Arrivederci presto!

R.D.